♥I wanna be Your LOVER!♥
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala lekcyjna nr. 14

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 12:12 am

Opiekunem sali jest niejaki Daimon Greg Raines, nauczyciel od posługiwania się bronią palną i biała. Sala jest od części teoretycznej owego przedmiotu, wyposażona w zieloną tablicę, dwadzieścia cztery ławki, szafki w których znajdują się plastikowe atrapy. Ściany są pomalowane na bordowo, a na nich wiszą gdzieniegdzie puste ramki, najwidoczniej nowy nauczyciel nie zdążył się jeszcze rozgościć. Na całe pomieszczenie znajdują się trzy okna, których widok prowadzi nas wprost na boisko szkolne, na szczęście są dźwiękoszczelne, więc uczniowie jak i sam nauczyciel nie musi się przejmować hałasem z zewnątrz.
~~

Siedział, mrużąc sennie oczy i podtrzymywając ręką swoją głowę, patrzył ślamazarnym wzorkiem na tablicę, próbował się za wszelką cenę skupić na tym, co nauczyciel mówił, jak on się nazywał? Deimon? Desmond? A nie, przecież on się nazywał Daimon. Niestety, Alexiel miał słabą pamięć jeśli chodzi o nazwiska lub daty. Próbując zrozumieć, co mówi pan Daimon, chłopak rozmyślał nad tym, jak sobie załatwi pokój, lub chociaż mieszkanie, ostatnie wydarzenia na cmentarzu trochę go niepokoiły, to wszystko było takie uciążliwe, a do tego te lekcje są tak cholernie nudne, że aż spać się chce, no bo przecież na co komu wiedzieć coś, co już doskonale wie, a bawiło go w tym wszystkim to, że podobno ta szkoła jest nastawiona na zaprowadzenie pokoju na świecie, skoro chcą go mieć, to po jaką cholerę istnieją takie przedmioty? Wiadomo, umiejętność samoobrony się przyda, ale nikt nie wie tego, kto tu siedzi, jakie ma zamiary i czy nie chce komuś innemu poderżnąć gardła. Ten przedmiot był strasznie paradoksalny, że zalatywał idiotyzmem na kilometr. Jedyne co pozwalało mu pozostać przytomnym podczas tej lekcji, to głos Daimona, Alexiel od pierwszego usłyszenia, zakochał się w jego głosie, a do tego ta pasja z którą mówił podczas omawiania lekcji, ale na zmęczenie i wory pod oczami nic, poza snem, niestety nie pomoże. Jego głowa zaczęła powolutku opadać w dół, kierując się wprost na romantyczną randkę z ławką, a powieki to raz, to dwa podskakiwał do góry, jakby chciały mimo wszystko zachować przytomność, drzemka na lekcji to zły pomysł, ale jak widać, jest realizowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daimon
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 12:42 am

Daimon zastanawiał się co tak naprawdę było sensem tego przedmiotu. Nie rozumiał po cholerę młodzi ludzie mają się uczyć teorii posługiwania się bronią palną czy też bronią białą. To było kompletnie nie przemyślane i wręcz jak dla niego głupie. Cóż poradzić, że Upadły wolał pokazywać swoje umiejętności w praktyce, a nie zanudzać uczniów jakąś głupią teorią, której raczej i tak się nie nauczą, bo po co im wiedzieć z czym mają do czynienia. Ważniejsze jest by potrafić się bronić, a nie próbować domyślić się jaką to bronią włada przeciwnik. No dobrze to też jest ważne, ale w tym wypadku ważniejsza była praktyka. No ale skupmy się na lekcji, którą to Daimon musiał poprowadzić. Wiedział doskonale, o której i w jakiej Sali ma się zjawić jednak nie śpieszyło mu się zbytnio. I tak miał jeszcze ponad półgodziny czasu by dojść na lekcje. Gdy wreszcie doszedł do sali lekcyjnej schował swoje czarne, skrzydła pod krótką kurtkę skórzaną i rozejrzał się po klasie. No cóż tego właśnie się spodziewał po tym pomieszczeniu. Nie łapał tylko jednego. Po co mu atrapy broni, skoro miał o nich uczyć w praktyce. No cóż jak trzeba będzie sam przyniosę swoją broń by im pokazać czym się różni katana od rapiera i na odwrót pomyślał i dalej rozglądał się po klasie. Pomieszczenie jak pomieszczenie. Kolor ścian od razu przypadł Gregowi do gustu. Lubił ciemne kolory, zresztą sam się również ubierał raczej w ciemniejsze barwy. Akurat dziś miał na sobie skórzane spodnie, białą koszulkę z krótkim rękawem i na to narzuconą kurtkę skórzaną. Stroju dopełniały czarne, przypominające trochę wojskowe taktyki buty, długie do połowy łydki i zapinane na parę klamer by lepiej trzymać kostkę. Oglądając salę lekko się zamyślił i dopiero gwar głosów jaki dobiegał z pomieszczenia uświadomił mu, że uczniowie już się zebrali. Nie mógł uwierzyć, że nie usłyszał czegoś tak prozaicznego jak dzwonek, ale w końcu kto by się tam przejmował takimi drobiazgami. Na pewno nie Daimon. Szybkim krokiem więc podszedł do biurka i wskoczył prawie kocim ruchem na blat mebla.
- No to skoro jesteście już na lekcji teoretycznej to wypadało by zacząć od tego kim ja jestem i jak mam na imię, choć podejrzewam, że to wiecie. No ale taka moja rola, że muszę to zrobić. Otóż mam na imię Greg Raines, jednak wszyscy mówią do mnie Daimon. Nie pytajcie dlaczego. Może kiedyś wam powiem, ale na razie to nie czas i miejsce na to. – powiedział prawie nie oddychając. Przerwał by spojrzeć po uczniach i zaczerpnął powietrza. Wiedział, że ich totalnie zanudzi ale co miał zrobić. Puścić ich nie mógł.
- Będę was uczyć jak należy prawidłowo posługiwać się bronią zarówno palną, czyli różnymi rodzaju pistoletami, karabinami czy też karabinami snajperskimi, jak również bronią białą. Pod tym pojęciem należy rozumieć rapiery, kosy, noże, katany i inne bronie sieczne. – kontynuował. Wielu jego głos mógł się nie podobać. Był dość ostry i mocno gardłowy. Można było odnieść wrażenie jakby mówiący nie miał w ogóle gardła i krtani, a głos wydobywał się gdzieś głęboko z trzewi. Jednak tembr jego głosu niósł też ze sobą tajemniczość i autorytet.
- Dzisiaj zajmiemy się rodzajami broni białej. – powiedział, zeskoczył z biurka i podszedł do ławki jednego z chłopców.
- A więc. Może ktoś z was wie jak należy definiować broń białą i skąd w ogóle taka nazwa? – zapytał i ni z gruszki ni z pietruszki huknął wierzchem dłoni o ławkę śpiącego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 1:26 am

Niczego nie było, żadnego snu, żadnego wypoczynku, tylko jeden wielki huk tuż obok ucha chłopaka. Alexiel podskoczył, natychmiastowo się przebudzając. Wystraszony, patrzył w górę swoimi fioletowymi oczkami na nauczyciela, Daimona, w tym momencie nie widział spokojnego i miłego nauczyciela, a pieprzonego demona z chęcią mordu w oczach, a może po prostu zbyt to sobie wyolbrzymiał? Tak czy siak, w stresie człowiek wygaduje różne rzeczy, czasami głupie, czasami mądre, a czasami takie, które są godne otrzymania oscara. Przestraszony niczym wróbel w klatce, Alexiel próbując złapać oddech wydukał z siebie nielogiczną paplaninę. - Jeśli dodamy kwas siarkowy cztery do puszki pepsi, otrzymamy prowizoryczny granat, a antymateria w spotkaniu z materią potrafi zagiąć czasoprzestrzeń, sprawiając że sekunda przebywania w niej będzie w rzeczywistości rokiem na Ziemi. - Klasa w momencie wybuchła śmiechem, no bo przecież kto by nie wybuchnął? Chłopak potrząsnął energicznie głową, chcąc ogarnąć siebie i swój język, przypominając sobie przy okazji pytanie nauczyciela. Przymrużył oczy, chcąc uciszyć w swojej głowie dziwaczne głosy, które opowiadały w tym momencie nierealne historie, próbujące zakłócić dostęp do informacji. Alexiel chwilę się zastanowił nad tym, po czym cicho i dość nieśmiało odpowiedział. - Broń biała posiada zazwyczaj krótki dystans, a do niej zaliczamy miecze, szpady i rapiery, maczugi, korbacze, włócznie i oszeczpy, pierwsze trzy przykłady to broń sieczna, czyli zadająca rany cięte, trzecia i czwarta to obuchowa, ostatnia to drzewcowa... - Zastopował, jedną część pytania miał z głowy, ale druga... Nie miał pojęcia, broń biała to biała bo nie jest ***** żółta ani zielona.... Chłopak nie miał pomysłu, a w tym momencie każda sekunda była zbyt cenna, by ją marnować, lecz niestety, presja wywołana przez wzrok Daimona i reszty uczniów była najwidoczniej zbyt duża dla chłopca, by ją wytrzymać. Schylił głowę w dół i cicho wydukał. - Nie wiem skąd ta nazwa... - Bo jest w cholere idiotyczna! Równie dobrze można by było rzucić samochodem w ścianę którą chce pożreć zły kokos o smaku banana! Skarcony na zewnątrz, oburzony i tańczący z dziwnymi przemyśleniami wewnątrz, nie zapowiada się za dobrze. Chłopak w nerwach zaczął poruszać ustami, jakby chciał coś powiedzieć, ale odebrało mu mowę, to był jego sposób na przypomnienie sobie informacji, najpierw je czytał głośno, a potem ruchami warg sobie je przypominał, niestety miał kompletną pustkę w głowie. Już nawet zaczął przygotowywać sobie najgorszy możliwy scenariusz, że nauczyciel wypruje mu wnętrzności, albo jeszcze gorzej, zostanie po lekcjach i będzie musiał wykonać pracę woźnego, co uniemożliwi mu zdobycie papierów, a to z kolei sprawi, że po raz kolejny nie będzie miał się gdzie podziać i znowu prześpi noc na ławce w parku, gdzie śnieg go otuli swoją zimną kołderką, brrrr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daimon
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 4:20 pm

No tak czego by się spodziewać po kimś, kto został wyrwany ze stanu pomiędzy jawą a snem. No cóż Daimon sam doskonale pamiętał jak to jego budzili w równie dziwnych i dwuznacznych sytuacjach, jednakże jego rzadko budzili na warcie.
- Brawo. Trzeba powiedzieć, że ma pan imponującą wiedzę chemiczną. Jednakże granaty, granatniki i inne tego typu bronie nie należą do grupy broni białej. Nie wiem natomiast jaki jest skład mieszanki wybuchowej jaka znajduje się w granatach. Tą wiedzę powinien sprawdzić jakiś chemik, a nie ja. – powiedział patrząc na chłopaka. Cóż to, że spał to mu nie przeszkadzało. Ważne, że mniej więcej wiedział o co chodzi. W końcu patrząc na tematykę zajęć jaką sobie założył Raines to nie zamierzał z nimi w ogóle przerabiać takiej broni jak granatnik. Może im wspomni o tym parę słów ale nie będzie ich uczyć jak go używać. Co prawda powinien ukarać ucznia, który spał na jego lekcjach ale nie wiedział czy ma mu to jednak darować czy coś mu zadać. To jeszcze czas pokaże.
- Co racja to racja. Ma pan rację broni białej używa się zwykle na krótkich dystansach. Trzeba też nadmienić, że wszystkie rodzaje uzbrojenia zaliczane do broni białej służą tylko i wyłącznie do walki wręcz. Kiedyś uważano, że właśnie ten rodzaj walki jest czysty i dlatego nazwano wszelką bron sieczną, obuchową oraz drzewcową nazwano bronią białą. – powiedział. Czy to była prawda sam nie był pewny ale bardzo chciał by tak właśnie było. Dopiero teraz Daimon odzyskał pełny spokój i mógł wrócić na swoje zwyczajowe miejsce. Uwielbiał przesiadywać na blacie biurek. Nienawidził natomiast siedzieć na krzesłach czy innych fotelach. Oczywiście chciał by ktoś wyniósł coś z jego wynurzeń dotyczących rodzajów broni. No cóż wcale się nie dziwię, że usypiają mruknął do siebie w myślach.
- Przejdę teraz do omawiania kolejnych rodzajów broni białej. Otóż tak jak zostało tu w skład tej grupy broni wchodzą takie rodzaje jak broń sieczna, drzewcowa, czy też obuchowa. Cieszę się, że nie muszę od was wyciągać wiedzy. Jednakże chcę was sprawdzić co już wiecie na ten temat. Otóż powiedzcie mi co wiecie na temat broni siecznej. Mogą być też przykłady takiej broni. – zapytał patrząc na młodzież w klasie. Nie miał wątpliwości, że niewielu z nich będzie cokolwiek na ten temat wiedziało ale może zdarzy się, że ktoś będzie wiedział z czym to się je.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 5:16 pm

Jego oddech się uspokoił, a cały wyolbrzymiony złem świat prysnął i został szybko zastąpiony nowym, bardziej rzeczywistym. Na szczęście jak widać jego drzemka wcale nie udupiła go tak bardzo jak myślał, ale co jeśli to uprzedzi do niego nauczyciela? Ech, to raczej mało prawdopodobne, sądząc po aktualnym zachowaniu pana Daimona. Alexiel cicho zaśmiał się w myślach, gdy usłyszał głos Grega nazywający chłopaka na per "pan", to było takie śmieszne, przecież on miał ledwo ukończone osiemnaście lat, a już był uznawany przez innych za pana, chociaż sam uważał siebie za kilkuletnie, niewinne dziecko. Wsłuchując się w dalszy wykład nauczyciela, Alexiel podparł się obiema rękoma wpatrując się z zafascynowaniem na nauczyciela, co prawda był bardziej zajęty wsłuchiwaniem się w jego głos który urzekł go od początku, ale teraz przyszedł moment na zabłyśnięcie w klasie na "ostry" temat. Kiedy Daimon skończył swoją partię zdania, w klasie zapadła grobowa cisza, ci idioci naprawdę nie mają ani krzty wiedzy na temat broni? Żałosne... Alexiel bez zbędnych ceregieli podniósł rękę i od razu bez wahania zaczął mówić. - Broń sieczna, czyli potrafiąca zadać rany cięte, zazwyczaj jest o opływowych kształtach w linii prostej, wyjątkami są katany i szable które są lekko wygięte, ma im to zapewnić lepsze cięc... - Zastopował na moment, a na twarzy pojawił się zgorzkniały, paskudny grymas, odwrócił się do tyłu, wpatrując się swoimi fioletowymi gałami w trzech chłopaków z tyłu którzy się cicho śmiali, zapytacie z czego? A z tego, że rzucili kulką papieru która trafiła chłopaka prosto w głowę, niby nie było to bolesne, ale przerwało mu to jego monolog. Chłopak ponownie odwrócił się, tyle że tym razem w stronę nauczyciela, uśmiechając się radośnie, po czym kilka sekund później można było usłyszeć kolejny huk, tym razem powodem hałasu było to, że trójka chłopaków z tyłu wyrżnęła na glebę, ich krzesła nie miały nóg, tak jakby po prostu sobie zniknęły, inteligentna osoba mogła się domyśleć, że to sprawka Alexiela, ale nikt zapewne nie mógł się domyśleć jak tego dokonał, super szybkość? Siła woli? Nie, po prostu przeniósł nogi krzeseł do innego wymiaru. Nie mógł zbyt długo wytrzymać przez tą sytuację i wybuchnął swoim złośliwym śmiechem, tak jak zawsze gdy zrobił komuś na złość, no bo przecież trzeba mu to przyznać, ten "kawał" był naprawdę zabawny! - Kontynuując. - nadal mówił z rozbawieniem w głosie, nie potrafił tego powstrzymać, wie, że czeka go potem bójka z tymi niewiastami po szkole, ale to będzie dla niego dodatkowa atrakcja dnia, niż jakaś kara. - Przykładami typowej broni siecznej jest miecz, powszechnie znany na całym świecie, ale w aktualnych czasach rzadko kiedy stosowany, a szkoda. Do broni siecznej jest też pewna podkategoria, zwana bronią obusieczną, są nią wszelkiego rodzaju topory, siekiery a także kosy. - A to się popisał wiedzą! Nie jestem pewien odnośnie tej kosy... Ale co tam, najwyżej mnie pan Daimon poprawi. Alexiel nie miał w tendencji zwracania się do nauczycieli po nazwisku, osobiście uważał to za bardzo wulgarne i niegrzeczne, a przecież starsze od niego osoby należy traktować z szacunkiem, czyż nie? Dzisiejszy kawał poprawił mu humor na resztę dnia, niewiarygodne, że cudza krzywda może tak kogoś bawić. Gorzej będzie jeśli przez ten "bombowy" żart będzie miał kłopoty z tymi tam na górze, i nie miał tu na myśli tylko dyrektora czy nauczyciela. To dopiero jego pierwszy dzień w szkole, ale przynajmniej udowodnił wszystkim obecnym, że łatwo nie pozwoli się poniżyć. Poprawił rękawy swojego pasiastego swetra i ponownie wrócił do wsłuchiwania się w głos nauczyciela, który najwidoczniej stał się jego nową obsesją. Ale najpierw wiedza, potem rozrywka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daimon
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 7:42 pm

No proszę chemik ma jednak wiedzę potrzebną do zaliczenia tego przedmiotu zdziwił się Greg. Jak widać musiał źle go ocenić. No cóż nigdy nie był w tym dobry i wiedział, że jeśli ktoś ma wiedzę to raczej Niue zdobył jej z książek, a miał do czynienia z przedmiotami, o których była mowa. Oczywiście miał nadzieję, że po takim początku „pan Chemik” go nie zawiedzie. Podejrzewał, że ten co będzie dobry w teorii raczej w praktyce nie będzie dobry w praktyce. Bardzo chciał wiedzieć jak to dokładnie będzie działało, ale na razie był zadowolony z jego wiedzy. No cóż nie spodziewał się, że ktoś, kto dopiero zaczyna naukę może cokolwiek wiedzieć. Prawda była jednak taka, że Daimon bał się co ta jak dla niego banda młokosów może zrobić. W końcu on dysponował dość ciekawymi umiejętnościami ale nie chciał na razie żadnej z nich używać.
- Tak broń sieczna to broń służąca do zadawania cięć lub pchnięć. Mogę jeszcze dodać, że jest ona znana od epoki brązu. Składa się przede wszystkim z głowni i rękojeści. Można również nadmienić, że zwykle jej elementem jest jelec, który oddziela głownię od rękojeści. Do wyposażenia dodatkowego należy również pochwa. Oczywiście broń sieczna może mieć prostą głownię na przykład miecz lub szpada, jak i zakrzywioną jak kindżał czy też sejmitar. – powiedział spokojnie patrząc na wszystkich uczniów i lekko uśmiechając się do „pana Chemika”. Nadal chłopakowi takie przezwisko, ponieważ nie mógł zrozumieć co on do niego powiedział w pierwszej wypowiedzi. Później młodzież zaczęła pokazywać pazurki. Daimon spojrzał na trzech łobuziaków i zmrużył ślepia. Nic dobrego to nie wróżyło, a przynajmniej dla tej trójki. W końcu kto jak kto ale burd na swoich zajęciach Daimon nie chciał i nie będzie ich tolerował. Tutaj musieli być skupieni by nie popełniać głupich błędów, które mogły ich kosztować zdrowie jak i życie. Oczywiście nie uszło jego uwadze to, że nagle cała trójka wylądowała z siedzeniami krzeseł na ziemi. Ale musieli sobie potłuc siedzenie pomyślał i uśmiechnął się kpiąco.
- No tak, nieuwaga nie popłaca. – powiedział do klasy i czekał na to co się dalej wydarzy. Wiedza Alexiela bardzo mu imponowała. Naprawdę chciał by był tak samo dobry w wywijaniu szablą czy też szpadą jak jest dobry w gębie. Kolejną wypowiedź musiał lekko sprostować.
- Cóż ma pan rację. Topór jest bronią należącą do grupy siecznych, jednak nazwa rodzaju tej broni to broń obuchowo – sieczna. Zaraz ją omówimy jednak najpierw musze się zapytać czy macie jakieś pytania do broni siecznej. – rzekł i powiódł wzrokiem po klasie. Miał tylko nadzieję, że nie zasypią go żadnymi pytaniami. A jak już tak się stanie to pokaże im co tylko będzie mógł na atrapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 9:31 pm

Alexiel lekko zarumienił się na policzkach, nie spodziewał się tak pozytywnej reakcji nauczyciela na jego głupi wybryk, o ile w ogóle się domyślił, że chłopak tego dokonał. Efekt spotęgował jeszcze uśmiech pana Daimonda skierowany w jego stronę, ktoś do niego się szczerze uśmiechnął! I wcale nie wymusił tego uśmiechu za pomocą swoich narzędzi! Do końca tej lekcji Alexiel rozmyślał nad tym, czy nowy nauczyciel ma jakieś zajęcia pozalekcyjne, lub korki lub jakieś kółko albo cokolwiek innego, dzięki czemu chłopiec nauczy się czegoś nowego. To fakt, jego wiedza była ogromna, nie była ograniczona do niczego, ale praktyka wyglądała o wiele gorzej, otóż Alexiel nie znosił mieczy, toporów, włóczni, ogólnie wszystkiego co wymaga dłuższego treningu, miecze dla niego były za długie, topory nieporęczne, a włócznie wymagały używania dwóch rąk, co według niego samego zbyt bardzo ograniczało go w manewrach. Jedyne co mu przypadło do gustu i co opanował do niemożliwej perfekcji są noże i tasak rzeźnicki, noże są krótkie, za to bardzo skuteczne jeśli chodzi o rzuty, a tasak jest średniej wielkości, niezbyt ciężki i wręcz po prostu stworzony do odcinania głowy. Ale potem została odkryta przez niego chemia i wszystkie jego ostre zabawki poszły na miejsce do gabloty w jego domu, mimo wszystko nadal doskonale wie jak posługiwać się nożem, ale zdecydowanie woli wysadzać w powietrze innych za pomocą bomb hextechowych. Tak więc lekcja mijała, pan Daimon kontynuował zaczęty na lekcji temat, a już tylko pojedyncze minuty oddzielały ich od dzwonka. Czas leciał, w klasie było cicho, wszyscy udawali że uważnie słuchają potakując co jakiś czas, a Alexiel nadal kombinował jak zapytać się pana Daimona o te dodatkowe lekcje, stresujące, nieprawdaż?
I oto dzwonek dzwoni, uczniowie spakowali zeszyty do swoich plecaków i torb i wyszli z sali, a chłopak jak gdyby nigdy nic siedział tak z zaciśnięty pięściami, czekając aż drzwi od sali się zamkną i zostanie sam na sam z nauczycielem. I co teraz miał powiedzieć? Nic nie przygotował, żadnej przemowy, monologu, nic! Musi improwizować, jak zawsze. - Czy... Czy ma pan jakieś zajęcia pozalekcyjne? - powiedział dość ściszonym głosem, po czym wstał jak popażony jakby tuż nad nim stała jakaś banda pedofilii gotowych do zgolenia mu włosów na głowie gdy tylko usłyszą jakieś oznaki życia, dziwne rzeczy roją się w tej jego głowie. - Chciałbym umieć więcej... Bo... - Bo uwielbiam grozić ludziom nożem przed nosem tylko po to, by zdobyć cenne informacje! Boże, co ja robię, co ja w ogóle myślę, idiota, nigdy nie byłem w takiej sytuacji, jak mam się do cholery zachować! To nie jest tak proste jak chemia!, najwidoczniej nawet jego wiedza psychologiczna mu nie pomagała, a szkoda, mógłby ją skutecznie wykorzystać. - Bo chcę umieć coś więcej niż tylko rzucanie nożami na lewo i prawo - Waaaa, zgon, Alexiel podał prawdziwy powód! Czyżby jego kłamliwa natura wreszcie została złamana? A może to część jakiejś psychologicznej gry? A kto go tam wie. Nie mniej jednak, chłopak szczerze wyraził chęć zdobycia dodatkowej wiedzy. Tylko następuje pytanie, czy pan Daimond będzie miał czas na pierniczenie się z jakimś bachorem? - Oczywiście jeśli to nie jest dla pana problem. - Nie potrafił  podnieść głosu, stres odbierał mu mowę. Ale jest jeszcze jedno, co z resztą zajęć? Tym się nie musiał przejmować, miał zwolnienie od "mamy", którą role grał pewien jego stary znajomy, Jeff. Po co było to zwolnienie? Po to by załatwić resztę papierowej roboty odnośnie mieszkania, którego tak prędko nie dostanie. Alexiel był dzisiaj zbyt cichy i skryty, jakby pan Daimon wytwarzał jakąś dziwną aurę spokoju i cierpliwości wokół siebie, co kompletnie nie zgadzało z wybuchowym charakterkiem chłopca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daimon
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 10:20 pm

No i czego się spodziewałeś smętny idioto, że zadadzą ci jakieś pytania. Przecież to chyba jasne, że swoim pierwszym wyskokiem ich wystraszyłeś. No gratuluję, po prostu gratuluje usłyszał w głowie cichutki szyderczy głosik. Cóż nawet jeśli to były jego myśli to i tak zbiło go to na chwilkę z pantałyku i zamilkł na dłuższą chwilkę. Oczywiście miał dla nich jeszcze sporo materiału wiec oczywiście miał o czym mówić i pewnie by skończył temat gdyby nie jedna przeszkoda, a mianowicie dzwonek. Nie wiedział, że będzie dzwonił w takim momencie. W końcu był w połowie tematu, no ale to przecież nie jego wina, że nie zdążył. Zastanawiał się czy reszta klasy to takie tłumoki, że nic nie wiedzą czy tylko nie chcą pokazać, że coś wiedzą by nie zostać uznanych za kujonów. Oczywiście Daimon nie miał pojęcia o tym jakie są relacje w szkole. Skąd niby miał się tego dowiedzieć skoro nie miał pojęcia jak to rzeczywiście jest w takiej placówce. Bo niby skad miałby mieć taką wiedzę. Owszem wiedział jak należy walczyć. Czym różni się buzdygand od halabardy i jak należy się z nimi obchodzić. Jednak nie miał wiedzy jak postępować z młodzieżą i jak do nich dotrzeć. Oczywiście chciał być dobrym nauczycielem ale nie potrafił się pozbyć drygu wojskowego i tego drylu jaki panował czy to w człowieczym wojsku czy w jego byłym oddziale. Obserwował młodych adeptów trudnej sztuki władania bronią palną i białą lecz jego myśli były daleko. Dlatego też nie zauważył, ze jeden uczeń został. Dopiero gdy dotarło do niego, że ktoś jest za nim wzdrygnął się i spojrzał w stronę rozmówcy.
Zielone ślepia zdawały się przeszywać chłopaka. Jednak pytanie jakie padło kompletnie zdekoncentrowało Upadłego. W tym momencie wydawało mu się, że chłopak mówi tak jakby zmienił język co najmniej na chiński.
- O ile wiem, to żadnych zajęć poza lekcyjnych nie prowadzę. No chyba, że zostanę o to poproszony to wtedy na pewno będę je prowadził tak jak umiem najlepiej. – powiedział mocno zaskoczony. Podejrzewał, że chłopakowi chodziło o praktykę a nie o teorię. W końcu teorię każdy może wykuć ale umiejętności praktyczne trzeba nabyć. Nikt sam się ich nie nauczy. Sparingi były najlepszym treningiem, to sam doskonale wiedział. Cieszył się, że „pan Chemik” pyta o takie rzeczy, w końcu nie podejrzewał go o umiejętności praktyczne. I tym razem znów się zdziwił gdy usłyszał o rzucaniu nożami. Na Jasność i co ja mam zrobić zaczynał się poważnie zastanawiać. Może powinien poprosić dyrektora o zgodę na założenie koła szermierczego, ale o tym na razie nie myślał. Miał teraz inne zmartwienie.
- Cieszy mnie twój pęd do wiedzy zarówno praktycznej jak i teoretycznej. Powiedz mi czego byś chciał się nauczyć, a mogę ci zorganizować jakoś prywatne lekcje. Nie wiem jeszcze jak to zrobić ale postaram się coś załatwić. – powiedział. Czuł, że gada gorzej niż wystraszony geniusz ale co miał zrobić skoro i dla niego ta sytuacja była nowością i sam uczył się jak należy odpowiednio przekazywać wiedzę dzieciakom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Sob Lut 08, 2014 11:29 pm

Jego entuzjazm niezauważalnie zmalał, w sumie i tak spodziewał się gorszego scenariusza, czyli odmowy, ale takie pójście na kompromis przez pana Daimona bardzo go uradowało, w serduszku oczywiście. Nie spodziewał się tego, że nauczyciel tak "ciepło" przyjmie jego propozycję, no ogólnie szczęście i radość. Oczy Grega i Alexiela się spotkały, tylko teraz w ciekawszym znaczeniu, chłopak lekko się wzdrygnął, jakby się tego wystraszył czy coś, ale wtedy przypomniał sobie, że w takich sytuacjach musi grać twardziela, co nie zawsze ułatwiało mu relacje. - Jeśli pan może takie koło załatwić, byłbym niezmiernie uradowany i osobiście uczęszczałbym na każde zajęcia. - Podlizywanie się? Nie, raczej czysta chęć łaknięcia wiedzy, to było teraz jedyne co siedziało w głowie chłopca, chłonąć wiedzę. Tylko czego by chciał się nauczyć? Gracji ataków? Spektakularności?  A może precyzji? Chodziło pewnie o coś innego. Alexiel umiał władać bronią, a machanie mieczem pewnie niezbyt się różniło od machania tasakiem, miał dość już broni białej, chciał się zająć czymś innym, jego pasją była broń biologiczna i chemiczna, ale co gdyby połączyć ten typ broni z... - Chciałbym, by nauczył mnie pan posługiwania się bronią palną. - dodał, ze śmiałością i powagą w głosie. Brzmiało to wręcz tak, jakby córeczka pewnego bogatego tatusia chciała od niego kucyka, a jak jej go nie kupi, to wyryczy jemu drugą Tamizę. -Pragnąłbym też, żebyśmy mogli zacząć od razu, jeśli to nie sprawi panu kłopotu. - zrobił duży nacisk na słowo pragnąłbym, jakby było pod nim jakieś ukryte znaczenie, ale nie było, Alexiel po prostu tak miał że czasami akcentował niektóre słowa mocniej, niektóre mniej, na przykład "k***a" potrafił bardzo ładnie podkreślić. Tylko dlaczego chciałby już dzisiaj zacząć? Już teraz, już natychmiast. Pewnie dlatego, że durna przybłęda nie ma się gdzie podziać, i musi gdzieś lub u kogoś przenocować, bo oczywiście ten idiotyczny świat nie ma wystarczających zasobów energii, by móc zasilić Alexiela mocą, dzięki której sam by sobie otworzył między wymiarowy portal który prowadziłby wprost do jego ciepłego łóżka w Artanau. Także póki co, chłopak może jedynie cierpliwie czekać na cud pod tytułem "przybyłem dopiero na Ziemie, nie mam gdzie się podziać, przygarnij mnie bo jestem gąsieniczką". Głupiec, idiota z głową w chmurach wyobrażający sobie nie wiadomo co. Może chłopak zachowywał się tak spokojnie i nieśmiało przez to, że pan Daimon zbyt bardzo przypominał mu Rafaela? Nawet wiekiem byli podobni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daimon
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Nie Lut 09, 2014 12:50 am

Dlaczego Raines tak szybko się zgodził było dla niego samego zagadką. Ogólnie raczej nie był duszą towarzystwa, a co się działo na takich kółkach zainteresowań to sam nie wiedział. Obawiał się więc trochę proszenia kogokolwiek by takie koło stworzyć, ale skoro ta inicjatywa wyszła od ucznia to bardzo możliwe, że dyrektor się na to zgodzi. Co prawda nie znał dyrektora, ale miał nadzieję, że przystanie na jego prośbę. W końcu aż się palił by pokazać młodym adeptom jak należy posługiwać się bronią. Cóż to był jeden z jego koników i od tej umiejętności w głównej mierze zależało jego własne życie. Uważał, że większość ludzi powinna wiedzieć jak należy posługiwać się bronią jednak nie dlatego by okaleczać innych, a dlatego by umieć się przy jej pomocy bronić.
- Wiesz nie wiem czy mi się to uda. Co prawda jeśli Dyrektor usłyszy, że ta inicjatywa wyszła od ucznia to sądzę, że powinien się zgodzić jednak jak będzie naprawdę nie mam zielonego pojęcia. Nie znam Dyrektora i nie wiem jakim człowiekiem on jest. Gdybym znał chociaż jego rasę byłoby prościej. Ale na razie będę się starał by coś takiego wam zorganizować. – powiedział. Co prawda miał już całą koncepcję tego klubu czy też koła zainteresowań jednak nie wiedział jak bardzo restrykcyjny musiałby być regulamin jak i zasady przyjęć członków. W końcu w rozumieniu Daimona nie każdy osobnik nadawał się do tego by nosić broń, a już większość nie powinna jej w ogóle używać. No cóż Upadły, który został stworzony do walki miał dość restrykcyjne poglądy i to było dla niektórych solą w oku. Podejrzewał, że było też powodem dla którego został strącony z Nieba i stał się upadłym. Tak szczerze, to Daimon sam nie wiedział kim trak naprawdę był. Jedni mówili, że był żywym trupem, inni, że niszczycielem, a jeszcze inni, że był po prostu Krwawym Gnojkiem szukającym tylko zaczepki i okazji do tego by pokazać swoje umiejętności. Spokojny wzrok Daimona lustrował chłopaka. Zastanawiał się do czego mu umiejętność posługiwania się bronią palną. Cóż podejrzewał, że może mieć jakichś wrogów i potrzebuje tej umiejętności do obrony czy też by bronić własnego życia. Długo zwlekał z odpowiedzią na jego prośbę. Ta pewność w głosie chłopaka przez małą chwilkę zbiła go z tropu. Skąd u niego takie silne pragnienie by się tego nauczyć.
- Dobrze… – rzekł w końcu po przemyśleniu wszystkich za i przeciw. –… mogę nauczyć cię posługiwania się bronią palną, ale nauka ta będzie się odbywała na moich warunkach, a treningi na strzelnicy będą się odbywały tylko i wyłącznie pod moim nadzorem. – powiedział wkładając w to całą stanowczość i autorytet jaki był z siebie w stanie wykrzesać. Zastanawiał się jeszcze nad jednym. Męczył go powód, dla którego chłopak go o to poprosił. Intensywnie myślał co ma teraz zrobić. Na atrapach nie ma co trenować. Lepiej zacząć od razu od prawdziwych pistoletów ale jak na złość nie miał żadnego przy sobie. W końcu wpadł jak mu się wydawało na genialny pomysł.
- Mam jeszcze jedno pytanie i prośbę do ciebie. Prośba jest taka byś mówił mi po imieniu. Nienawidzę sformułowania pan. Twierdzę, że tworzy ono niepotrzebny dystans między dwojgiem ludzi. A moje pytanie związane jest z twoim pragnieniem. Powiedz mi czemu tak bardzo chcesz nauczyć się posługiwania się bronią palną? – rzekł. Nie mógł uwierzyć, że jednak zadał chłopakowi to pytanie. Widocznie wrodzona ciekawość zwyciężyła. Tak chciał poznać powód by wiedzieć czego może, a czego wprost nie powinien chłopaka nauczyć. Może się wydawać dziwne, ale Daimon miał sumienie i to właśnie nim kierował się przy wielu swoich wyborach. Może czasem obrywał za to ale wiedział, że i tak będzie musiał ich nauczyć jak się strzela i to najbardziej go można powiedzieć bolało. Teraz pozostawała tylko jedna kwestia, jak wytłumaczyć chłopakowi, że aby zacząć naukę muszą się udać do pokoju Daimona. Tego mężczyzna na razie nie mógł w żaden sposób rozwiązać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Nie Lut 09, 2014 3:12 am

Wszystko poszło tak gładko! Chłopak był pełen entuzjazmu, a na jego twarzy pojawił się ponownie promienny uśmiech. Nie spuszczając z oczu pana Daimona, Alexiel planował dalsze ruchy które musiał wykonywać bardzo ostrożnie, chodził po cienkim lodzie który zaraz mógł się pod nim załamać, grzebiąc go w lodowato zimnym grobowcu. Jak widać, zyskał sobie pewne względy u nauczyciela, a poza tym, facet mimo strasznego wyglądu wyglądał na dość przyjaznego, wystarczyło najwidoczniej się odpowiednio wyrażać. - Jestem pewny, panie Daimon, że dyrektor pozwoli panu na założenie owego koła, a sam osobiście postaram się na załatwienie paru uczniów na zajęcia! - był pełen szczęścia, widać że mu dzisiaj dopisywało. Tylko po kiego grzyba chłopak sam osobiście chce się w to wpychać? Pewnie dlatego, że chce umieć i wiedzieć więcej, zdobywanie wiedzy było jego pasją i obsesją zarazem. Teraz tylko musiał uważać jakie karty zacznie rozdawać, czyli jednak przełączył się w nim ten cholerny pstryczek od manipulowania ludźmi. Czeeeekaaaaj, on się tak nie zabawia ludźmi, ma inne metody... Czyżby nasz kochany nauczyciel miał większy wpływ na naszego speca od wysadzania w powietrze? Może, może. Na wieść o zasadach nauczania, Alexiel tylko pokiwał głową, w pełni się zgadzając, no bo przecież sam prawie nic nie widział o strzelaniu, więc na ten temat nie mógł za wiele powiedzieć. Wsłuchując się w urzekający głos Daimona, Alexiel bez namysłu odpowiedział na prośbę. - Oczywiście że mogę zwracać się do ciebie po imieniu, po prostu uznałem, że wyraz szacunku się tobie należy, jako nauczycielowi i osobie starszej. - Jednak gdy usłyszał pytanie, jego radość i uśmiech spłynął jak po kaczce, nie spodziewał się tego pytania, bo było niesamowicie trudne, mimo iż chłopak doskonale znał odpowiedź, ale ciężko było mu jej udzielić. Spuścił głowę w dół i podszedł smętnie do okna, wlepiając swoje oczy w ośnieżone boisko. Dokładnie pamiętał ten dzień. - To było w lipcu, toczyłem bój z nieciekawą kreaturą o zbyt dużych szponach, powalił mnie na ziemię, leżałem na brzuchu czekając na ostateczny cios, jednak on nie nadszedł... Odwróciłem głowę i ujrzałem że bestia ma nadziane na szpony dwie istotki, chłopca, który nie miał więcej niż dziewięć lat, a w drugiej łapie kreatury był nadziany towarzysz dziecka, wielki wilczur, ale nie wystarczająco wielki, by przyjąć na siebie tak potężny cios... - Z oczu Alexiela pociekło kilka łez, które opadły na podłogę klasy. Jego głos diametralnie się zmienił, mówił teraz, jak ktoś komu właśnie zabito całą rodzinę. - Chłopiec i bies odepchnęli bestię, ratując mnie przed śmiertelnym ciosem, a jedyną pamiątką która mi po niej została jest to. - Chwycił swój pasiasty sweter i uniósł go w górę, ukazując ogromną bliznę rozciagającą się od tułowia aż do samego karku, puścił sweterek a ten opadł spowrotem na swoje miejsce. To był pierwszy raz, gdy chłopak odważył się komukolwiek to pokazać, zabrało mu się na wyznania... - Wiesz co było śmieszne? To, że ja nawet tej dwójki nie znałem, nie wiedziałem nawet jak się nazywają, skąd pochodzą, po prostu wpadli i wypadli, poświęcając swoje życie za mnie. To mnie nauczyło jednego, jeśli zabijasz, samemu musisz być gotowym na śmierć. - Przetarł rękawem oboje oczu, chcąc powstrzymać dalsze łzy. - Bo jeśli nie będziesz, ktoś inny będzie musiał za ciebie zapłacić tą cenę. Oni niczego złego nie zrobili, niczym nie zawinili, byli niewinni, a przez moje wachanie utracili życie, gdybym był szybszy, gdybym był silniejszy, gdybym miał większą wiedzę to nigdy by nie doszło do tego wydarzenia, żyliby do teraz a bestia bez uczuć leżałaby martwa, moim celem jest jedno, zdobyć jak największe pokłady wiedzy by bronić tych, których śmierć nie powinna przedwcześnie spotkać. - Odwrócił się ponownie do Daimona, wlepiając swoje fioletowe oczy w niego. Na twarzy ponownie zawitał uśmiech, tym razem uśmiech bólu, od tamtego wydarzenia minęły cztery lata, a pomimo tego, Alexiel nadal czuł się temu wszystkiemu winny, to dlatego zmiana osobowości była mu potrzebna, by grzechy poprzednich lat go nie nękały, by się z nimi pogodził, jednak jak widać to nie działało. Podszedł bliżej do Daimona nadal wpatrując się w jego oczy. - Jestem Alexiel Darksinger, miło mi cię poznać i wiem, nie powinienem się spowiadać ot tak. - Nazwisko wprost adekwatne do jego historii i przygód...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daimon
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 38
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Nie Lut 09, 2014 10:03 pm

To co Daimon wypatrzył w oczach chłopaka wystraszyło go nie na żarty. Nie rozumiał z czego Alexiel się tak cieszy. Skoro sam mówił, że nigdy nie strzelał to Rainesa czekała orka, a obawiał się, że może to być orka na ugorze, choć bardzo chciał się mylić. No ale skoro powiedział „a” musiał powiedzieć i „b”. Teraz wycofać się nie mógł bo tym podkopał by swój autorytet. Nie chciał też wyjść na osobę niesłowną i niespełniającą swoich obietnic.
- Dobrze. W takim układzie jak będę miał listę osób, które będą chciały uczęszczać na to koło to wtedy ruszę maszynę by je stworzyć. Na razie jednak zamierzam dawać ci coś co można nazwać korepetycjami czy też indywidualnymi zajęciami dodatkowymi. Oczywiście jeśli jeszcze ktoś będzie chciał przychodzić, nie będę miał nic przeciwko temu. – powiedział. Zaangażowanie chłopaka lekko go zaniepokoiła. Cóż jako nauczyciel powinien się cieszyć, ale jako były Anioł, obecnie Upadły jakoś nie mógł odnaleźć w sobie odrobiny radości. Jak już zostało wspomniane Greg był dziwnym osobnikiem i można było powiedzieć używał broni tylko wtedy gdy czuł się zagrożony lub tylko wtedy gdy musiał, czy też w sytuacji gdy musiał bronić to w co wierzył. To było jego przekleństwem, a zarazem siłą. I choć większość uważała go za dziwaka to Daimon trzymał się tych zasad pazurami i jakoś nigdy ich nie złamał. Teraz siedząc na blacie biurka myślał od czego powinien zacząć oraz jak powiedzieć chłopakowi, ze muszą iść na chwilkę do jego pokoju. Cieszył się, że „pan Chemik” zaakceptował jego zasady i nie próbował niczego zmieniać czy też negować. Może większość by stwierdziła, że mężczyzna zgodził się bardzo szybko, jednak Daimon nie robił niczego bez odpowiedniego przemyślenia sprawy.
- Dziękuję w takim układzie. Może i jestem od was starszy jednak to nijak nie zobowiązuje was do tego by zwracać się do mnie z szacunkiem. Na to muszę sobie zasłużyć, a na razie wątpię bym to uczynił. – rzekł spokojnie cały czas nie spuszczając chłopaka z oczu. Gdy Alexiel zaczął mówić ślepia Daimona zaczęły się coraz to bardziej rozszerzać i można było w nich wyczytać zarówno zdziwienie jak i niedowierzanie. Cóż nie miał podstaw by negować to co mówił chłopak. Oczywiście wiedział, że mógł coś tam ubarwiać lub pomijać ale tym razem był prawie pewny, że „pan Chemik” nie kłamał. W końcu nic co znał nie mogło mu zrobić takiej blizny, to raz, a dwa nauczyciel wyczuwał w głosie chłopaka emocje i uczucia. Można powiedzieć, że Raines był całkiem niezłym słuchaczem i po samej opowieści mógł wywnioskować, czy ktoś mówi prawdę czy też blefuje. Dla niego śmierć nie była niczym nowym więc doskonale rozumiał chłopaka, który chciał się nauczyć jak może się bronić w podobnych sytuacjach.
- Rozumiem i jak już wcześniej powiedziałem będę cię uczyć. Przekonały mnie do tego dwie rzeczy. Pierwszą z nich był twój zapał, a drugą twoja szczerość. Widzisz mnie już kiedyś uśmiercili jednak z woli Pana odzyskałem życie. Można rzec, że jestem ożywieńcem. Ale nie o tym chciałem mówić. Widzisz wiele razy choć znam się na władaniu zarówno bronią palną jak i bronią białą cierpiałem oraz byłem bliski ponownej śmierci. Jednak zawsze jakoś wychodziłem z tego obronną ręką. Na piersi mam bliznę, która do tej pory choć się zabliźniła przypomina mi jak łatwo jest komuś odebrać życie. Ponadto stoczyłem wiele bitew i nie wiem czy w moim ciele jest jakaś kość, która nie była złamana. Reasumując moją wypowiedź doskonale cię rozumiem i wiem, że twoje zamiary są czyste. A teraz… – zaczął i zamilkł. Jak mu to powiedzieć, jak mam przekonać chłopaka by poszedł ze mną do pokoju? zastanawiał się gorączkowo. Jego źrenice lekko się zwęziły, a na czole pojawiła się pozioma zmarszczka. Wreszcie uznał, że najprostsze rozwiązanie jest najlepsze. –… jeśli chcesz zacząć naukę od zaraz musimy się udać do mnie do pokoju. Widzisz tam mam można powiedzieć mały. Prywatny arsenał i w ten sposób będę mógł szybciej rozpocząć twoją edukację. – dokończył przerwane zdanie. Czuł, że pod włosami spływają mu kropelki potu, a ręce mu się lekko spociły. Czekał teraz na decyzję chłopaka. Miał tylko nadzieję, że nie powiedział czegoś za dużo i nie użył żadnych dwuznacznych okresleń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexiel
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 26/12/2013

PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   Nie Lut 09, 2014 11:48 pm

Ożywieniec? Wskrzeszony przez Pana? Ma na myśli boga tego wymiaru, który wcale nie jest tak wszechmocny jak wszyscy wokół twierdzą?, sarkastycznie zapytał sam siebie w myślach, ale pierwszy krok odnośnie poznania swojego nauczyciela został wykonany, wiadomo, że został wskrzeszony przez Boga, ożywiony anioł nie będzie na powrót aniołem, nigdy, a to chyba jedyna rasa, jaka przychodziła Alexielowi do głowy. Przecież Bóg nie wskrzesza byle kogo, sam to doskonale wiedział, uwierzcie mi, chłopak uwielbiał przeprowadzać rozmowy z bogami różnych wymiarów. Po opowiedzeniu swojej, dość przykrej przygody, chłopak ponownie się nie uśmiechał, radość z niego uciekła, a bolesne wspomnienia zaczęły nawracać się jak jakiś bumerang. Starając się maskować dalsze, bardziej żenujące uczucia, Alexiel utrzymywał pokerową twarz, jakby za wszelką cenę chciał ukryć to, że Daimon zadał bardzo nieodpowiednie pytanie, ale nie mógł go za nic winić! Przecież on nie wiedział o tym, skąd mógłby? - Cieszę się, że mi ufasz. - powiedział bez jakiejkolwiek ekspresji, myśli napływały i napływały do jego głowy, tworząc niepotrzebną i zbędną burzę z której mogły potem wyniknąć nieprzyjemne efekty. Alexiel skierował swój wzrok na Daimona, patrząc na niego z ciekawością, wieść o tym, że muszę się udać do pokoju Daimona bardzo go, hmm... Ucieszyła? Zaniepokoiła? Przestraszyła? Zaciekawiła? Nie, to nie to, to było takie dziwne uczucie w żołądku, którego chłopak nie potrafił logicznie nazwać. - Możemy iść! Ale jeśli chcemy tam dotrzeć w jednym kawałku, to powinniśmy się pospieszyć, bo zaraz zadzwoni dzwonek na kolejną lekcję, a przez hordy uczniów wchodzących do klas tak łatwo się nie przedrzemy. - powiedział, lekko zniżając swój głos. Teraz sobie przypomniał co to za uczucie, czuł zwycięstwo, a jeśli wszystko dobrze pójdzie, to i będzie miał nocleg, co prawda na jedną noc, ale to jednak zawsze dodatkowy czas. Nie przestając się patrzeć na Daimona, zauważył w nim jedno, nauczyciel zaczął się denerwować, ale czemu? Skoro sam poprosił żeby przestać zwracać się na niego pan, to według Alexiela taka propozycja była całkiem  normalna, a do tego Daimon uzasadnił są logicznym argumentem, no bo przecież wiadomo, nauczyciel nie będzie nosił ze sobą do szkoły broni palnej, więc gdzieś ją musiał trzymać. - Czym się tak denerwujesz? Przecież sam chciałeś zatrzeć relację uczeń nauczyciel, czyż nie? - Dość odważny ruch ze strony Alexiela, czyż nie? Ale skoro chłopiec chciał być wobec innych szczery, nie mógł ukrywać tego, co uważał, a stan śmiertelnej powagi sprawiał, że chłopak stawał się szczery, szczery aż do bólu. - Chyba zbyt bardzo się przejmujesz. - ruszył w stronę nauczyciela, zatrzymując się tuż przy nim, stanął na palcach chcąc dorównać wzrostem Daimonowi, niewiele mu brakowało, ale jednak nadal. Spojrzał mu prosto w oczy, przez dziesięć sekund wpatrując się w nie, nie mrugał, nie oddychał, po prostu stał i się tępo patrzył. Czy zaglądał w głąb jego duszy? Nie, Alexiel nie posiadał takich zdolności, ale nadrabiał to jednym, faktem, że oczy nigdy nie skłamią. Uśmiechnął się i odetchnął, po czym odszedł. - Tak myślałem, bałeś się mojej reakcji, ale nie musiałeś się o nią martwić, masz dobre serce - zaśmiał się swoim chochliczym, a jakże zarazem urzekającym śmiechem. Trochę rozbawiło go to, że Daimon podszedł do tej sprawy aż nadto poważnie. - A więc prowadź do Twojego domu! - zawołał radośnie, sztucznie radośnie. Alexiel chwycił swoją torbę, wrzucił do niej zeszyt i ruszył za Daimonem który już był przy wyjściu. - Chcę ci jeszcze coś powiedzieć, mam zamiar być z tobą absolutnie szczerym, zawsze, i w każdej sytuacji, nie wymagam od ciebie tego samego, jednak chcę byś czuł się uprzedzony do tego, z jakim typem ucznia masz kontakt. - Uśmiechnął się ponownie, chcąc sprawić jak najlepsze wrażenie na nauczycielu. Tak więc, oboje przechodząc przez korytarze szkoły, opuścili budynek i udali się... No właśnie, gdzie? Do akademika? A może do mieszkania Daimona? A kto tam wie, ważne, że Alexiel lazł za swoim nowym mentorem jak owca za psem pasterskim.

oboje z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala lekcyjna nr. 14   

Powrót do góry Go down
 
Sala lekcyjna nr. 14
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala lekcyjna nr 3
» Sala lekcyjna nr 1
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Sale Lekcyjne-
Skocz do: