♥I wanna be Your LOVER!♥
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 *BUM* .......! *spieprza aż się kurzy*

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marcus
Szalony Naukowiec
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 30/01/2014
Skąd : Walia

PisanieTemat: *BUM* .......! *spieprza aż się kurzy*   Pią Sty 31, 2014 5:53 am


Marcus Davies

Marcus? Ewentualnie Mareczek. Jak mu się chce dokuczyć.

17 lat.

Smok, przeciętnie ognisty.

Uważa, że seke, jednak nigdy nie był w związku, nie spał z nikim ani się nie zakochał, także tego.

Zianie ogniem? Trochę nieudolnie, często w ogóle przypadkowo, ale jednak! Posiada również moc wyczuwania znajdujących się w okolicy (w jego słowniku "okolicą" może nawet być obręb całego kraju, a nawet tych sąsiadujących) kamieni szlachetnych. Co do swoich smoczych, wrodzonych mocy, jak właśnie wyżej wymienione zianie ogniem... Jest nieudacznikiem i stara się tego uczyć. Chociaż często kończy się to źle. Także moc jaką jest władanie ogniem... Dopiero się kształtuje. Lepiej się nie zbliżać, kiedy trenuje...

Szalony naukowiec. Heh.

Uczniowie

Pierwsza Liceum, Bio-Chem.

To... Dość dziwna osoba. Zdecydowanie się wyróżnia, zarówno wyglądem jak i charakterem, ale o tym pierwszym może później. Otóż chłopaczyna to wieczny milczek. Zachowuje się, jakby odebrano mu mowę... Chociaż nie. Znacie może kreskówkę, niekoniecznie przeznaczoną dla dzieci, pod tytułem "South Park"? Jeżeli tak, z pewnością kojarzycie stamtąd dzieciaka imieniem Kenny. Tak, Marcus zachowuje się bardzo podobnie, z wyjątkiem tego, że wyżej wymieniony kreskówkowy bohater ginie w każdym odcinku serialu. No i jest biedny, a Marcus wręcz przeciwnie. Zawsze ma dużo forsy, a nowinki technologiczne poznaje i nabywa jako jeden z pierwszych w szkole. Do tego, nikt nie wie skąd, posiada numery telefonów każdego ucznia, a nawet nauczycieli czy też innych sił wyższych. W każdym razie, podobnie jak Kenny, Marcus nie mówi. On jedynie bełkocze. Większość jego wypowiedzi brzmi "Hmpfhm", albo "Pfffhmhmphm" etc. Rzadko kiedy odzywa się w sposób bardziej zrozumiały... A kiedy już mu się zdarzy, ciężko zareagować inaczej niż "To ty umiesz mówić?!". Tak, odzywa się do tego stopnia rzadko. Poza małomównością, jest również dość tajemniczy i trudno zrozumieć jego tok myślenia. Tak, żyje we własnym świecie i to widać. Do tego nie uczy się na własnych błędach, co jawnie ukazuje poprzez bawienie się miksturkami wszelkiego rodzaju, mieszając je ze sobą i wielokrotnie doprowadzając do wybuchu, bądź podpalenia. Często również bywał własną ofiarą zatrucia się czymś niefajnym. Ale z racji tego, że gdzieś tam w środku jest potężną gadziną, odporną na wszelakie trutki, to jeszcze żyje. Po fakcie, jakim jest wybuch czy pożar, po prostu ucieka. Ale tak ucieka, że od razu widać, że coś zmajstrował, a jeśli przy tym czuć dym, to wiadomo, co dokładnie się stało. Otóż tylko wtedy w szkole jest aż nadto energiczny. Jego sposób uciekania? Żałosny. Wymachuje rękami na wszystkie strony i biegnie jak ostatnia łajza. Przy tym żadnego dźwięku z gardła nie wydając... Czasem bywa ironiczny i utrzymuje neutralny, bądź znudzony wyraz twarzy. Częściej jednak na jego twarzy gości uśmiech. (Co z tego, że zakryty. Ale wesołe, zmrużone oczka... Oczko... No, cholera! Chrzanić to..) Jest dość sympatyczny i humorystyczny. Lubi również brać ludzi z zaskoczenia. (...Zboki i ryby głosu nie mają.) Po prostu, jak zwykle, udaje, że go nie ma, a gdy nadarzy się okazja, mruknie coś i może nawet zachichocze, strasząc tym innych. Pomimo tego trudno chłopaka nie lubić, bo... Po prostu niczym sobie w życiu nie zawinił. Chyba, że podpalił ci plecak... Przecież wiesz, że to przypadkiem! No, chyba, że akurat cię nie lubi. Możliwe, że zrobił ci takiego, heh, bardzo śmiesznego psikusa, za karę. Bo czymś sobie musiałeś podpaść, żeby ten koleś cię nie lubił. Ogólnie, jest niemiły dla osób, których zwyczajnie nie lubi. Ludzka rzecz. Najczęściej właśnie płata im figle typu tego wymienionego wyżej, bądź po prostu im dokucza, dźgając pod żebrami czy kopiąc po kostkach. Jednak to się zdarza niezwykle rzadko...
Ale głupoty, nie? Trzeba przejść do konkretów kiedyś. To w końcu forum yaoi, nie? Więc co się stanie, jeśli się chłopaczka, całkiem przypadkowo, zmaca? Albo zaproponuje coś zbereźnego? Otóż Marcus w tym temacie woli udawać całkowicie zielonego - nie wiedzącego nic, jak to wygląda, co się czuje i czy warto... Zupełnie sprzecznie z prawdą. Jest dość obeznany w tych sprawach, mimo swojej czystej niczym łza, nienaruszonej cnoty. Bardzo często zdarzają mu się nosebleedy pod wpływem podniecenia, które próbuje ukryć za wszelką cenę. A w towarzystwie osoby, którą lubi, stara się wtopić w tło jeszcze bardziej niż zwykle... A wychodzi zupełnie odwrotnie. Nie dość, że jego policzki pokrywają się różowymi rumieńcami, to jeszcze nie potrafi spuścić oka z tej osoby... Przez co często się potyka, nawet na prostej drodze. Kiedy już jednak dojdzie co do czego... Przestaje się zachowywać niczym ogłuszona miłością dziewica. Ta, jest stanowczy i konkretny. Nie lubi się cackać, jednak raz na jakiś czas lubi trochę zniecierpliwić siebie i partnera.
Podsumowując: Marcus to osoba dziwna, cicha, czasem uszczypliwa, jednak na ogół przyjazna dla otoczenia i wesoła. Wstydliwa, skryta i w kółko powtarzająca te same błędy. Jednak da się lubić... Nie?


Od czego by tu zacząć? Najlepiej od góry do dołu... Inaczej byśmy się w tym wszystkim nie odnaleźli. Okrągłą, bladą twarzyczkę o nieskazitelnej cerze, okalają kruczoczarne, gęste włosy. Sama twarz jednak nie jest zbytnio eksponowana. Częściej, właściwie zawsze, zakrywana przez śnieżnobiałą maskę chirurgiczną, pod którą kryje się idealna połowa twarzy chłopaka. Do tego na nosie oparte są prostokątne okulary w grubej, czarnej oprawie, za których szybkami kryją się duże, okrągłe, głęboko turkusowe oczy. Jedno z nich niestety (a może stety?), wraz ze szkłem, ukryte jest pod gęstą grzywą o smolistej barwie. Podobnie jak prawe oko, grzywka maskuje również niewielkie czoło Marcusa. Włosy nie zaliczające się już do grzywki, zaczesywane są za ucho. Ucho, całe wykolczykowane... Kolczyki zmienia w zależności od ubioru. A ma ich w swojej kolekcji baaardzo dużo... Także trudno określić, jak to ucho dokładnie wygląda. Można dodać, a właściwie należy, że uszy są zakończone lekkim szpicem. Trudno to jakkolwiek wyjaśnić... W końcu gady nie posiadają uszu, nie? Kij z tym. Takie ma i już. Co więc niżej? Otóż przy szyi, prawie zawsze, zawiązaną ma luźniej bądź ciaśniej, chustę. Może być ona dosłownie w każdym kolorze i w każdym wzorze. Przeważają jednak kolory żarówiaste, często podkreślające okolor oczu, tudzież oka chłopaka. Ciałko, o dość wątłej posturze, również jest zakrywane niezliczoną ilością materiałów. Tak, Marcus ubiera się na cebulkę. To zdecydowanie jego styl. Ma tysiące kolorowych i fantazyjnych ubrań w szafie, które łączy w dość niezrozumiałe przez innych kreacje godne dziesięcio-letniej dziewczynki. Czasem zdarza się, że włoży na siebie krótkie spodenki i do tego rajtuzy... Nie widzi w tym problemu. Jedyną, niezmienną częścią jego ubioru jest długi, nieco za duży popielaty płaszcz z dużymi kieszeniami i rozłożystym kołnierzem. Pomijając jego styl, pomówmy trochę o budowie. Otóż do najwyższych Marcus nie należy, podobnie jak do tych najniższych. Chłopak bowiem liczy sobie sto siedemdziesiąt trzy centymetry wzrostu i sześdziesiąt kilogramów wagi. Jest chudy, jednak proporcje są w sam raz. Przy tym wszystkim jest tak blady niczym anemik, jednak hemoglobiny ma pod dostatkiem, nie ma co się martwić.
Jako, iż jest smokiem, posiada niektóre cechy gadziny. Otóż na plecach czy brzuchu można dostrzec mieniące się na zielono, pomarańczowe, delikatne łuski. Podobnie na szyi, dlatego chłopak tak często zasłania się tam chustami. Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze posiadał coś takiego jak moc pozwalającą na przywoływanie niektórych typowych części ciała swojej smoczej postaci, mógł odlecieć w siną dal na ceglanych skrzydłach, albo przyłożyć komuś potężnym ogonem o podobnej barwie co i skrzydła.

Marcus od małego był niezrozumianym przez nikogo psotnikiem. Matki ani ojca nie zdążył poznać, gdyż się go wyrzekli. Chłopiec nie powstał powiem z miłości dwojga (pseudo)ludzi, lecz ze zwykłego pragnienia. Wiadomo, o co chodzi. W każdym razie został oddany do sierocińca, gdzie niestety wszystkie dzieciaki były normalnymi ludźmi. Mały brunet, zupełnie nieświadom swych mocy, często wyrządzał innym dzieciom krzywdy wszelkiego rodzaju. Nie wiedziano co z nim zrobić, jednak zainteresowała się nim Pani psycholog dziecięcej. Nikt nie rozumiał o co z nim chodzi, mimo to, zdołał urzec wyżej wymienioną Pani psycholog, przez co wylądował razem z nią w skromnym domu gdzieś w górach. Marcus powoli zaczynał się przyzwyczajać wraz z wiekiem, jednak nigdy nie zdołał odnieść się do Rhiannon (Bo tak zwała się psycholog) "mamo". Nie potrafił i tyle. Z dnia na dzień, ze spokojnego trybu życia wytrącił Marcusa pewien mężczyzna. Otóż naukowiec, badacz wszelkiego rodzaju ludzkich dziwactw, który... Na początku był w porządku. To on właśnie wzbudził w chłopcu zamiłowanie do chemii. Mężczyzna pojawił się, gdy przybrana matka Marcusa zmieniła pracę. Tam go poznała i zakochali się w sobie. Później sprowadziła go do domu, a on został. W późniejszym czasie, kiedy facet poznał niecodzienne zdolności i moce Marcusa, zaczął prowadzić badania. Badania, które miały dowieść, iż smoki istnieją. Bo przecież była to Walia, tam wszyscy w te gady wierzyli, a nikt nie miał istotnych dowodów na poparcie ich istnienia... A za taki dowód, naukowca z pewnością zdobyłby jakiś ogromny tytuł i zarobił multum pieniędzy. Jednak Marcus szybko zrozumiał, co się dzieje. Wiedział dobrze, jak jego gatunek jest rzadki. I domyślał się, że większość... Okazów, zostałaby pokrojona na plasterki i przebadana pod mikroskopem, a co by z tego wyszło? Wymarliby. On by na to nie pozwolił. Pewnego dnia, kiedy mężczyzna ze swoimi mądrościami badawczymi zaszedł za daleko, Marcus nie wytrzymał. Nie wiedział, co robi. Nie potrafił władać nad mocami. Po prostu... Jeden oddech... O temperatusze 1000+ stopni celsjusza... I po facecie. Po fakcie, chłopak miał ogromną traumę, a jeszcze większą miała sama Pani psycholog. Żyli tak razem długo, zupełnie się do siebie nie odzywając. Wtedy właśnie brunet przywyknął do milczenia i tak już zostało. Kilka lat później, Rhiannon popełniła samobójstwo. Całe szczęście nie na oczach Marcusa. Utopiła się w rzece, a nastolatek, gdy w końcu dostrzegł, że przybrana matka nie wraca już dziewiąty dzień, a do drzwi puka policja, wszystko stało się jasne.
Później Marcus zdołał żyć samodzielnie. Do tego zaproponowano mu mieszkanie w Akademiku. Tak radzi sobie do dziś, a pieniądze ma ze spadku pozostawionego po Rhiannon. A, że ta od zawsze oszczędzała, choć zarabiała bardzo wiele, to i na koncie kwota nieustannie rosła. I urosła do tego stopnia, że nasz chłopaczyna nie musi się o nic martwić i może sobie pozwalać na luksusy.

Głównie chemia, ale również biologia, matematyka, fizyka, geografia, znajomość ras.

Języki, WOK, WOS, historia, muzyka (Bo nie ma to jak śpiewanie w masce...).

>Wcale nie lubi lekcji chemii. Chodzi, bo musi. Chodzi, by zdobywać oceny za aktywność. On po prostu wszystko, co na lekcji jest omawiane, ma już w głowie i zwyczajnie się nudzi.<
>Nie zdejmuje maski, gdyż kryje się ze swoją rasą. Poza tym, uważa, że jego usta nie nadają się na pokaz. Otóż wargi całe są popękane i poparzone, do tego... Wystają mu dwa kły, niczym u wampira. Jednak są one bardziej zawinięte i grubsze. Dolne również by wystawały, gdyby nie to, że chłopak je wyrwał, bo oszczpecały jeszcze bardziej, a do tego przeszkadzały w mówieniu. Na ich miejsce wstawił normalne, ludzkie protezy.<
>Nie potrafi już przywoływać części ciała swojej smoczej wersji, ponieważ zbyt długo tego nie używał. Zapomniał zwyczajnie jak się to robi. A nie używał tego, bo krył się ze swoją rasą.<
>Największym jego lękiem jest wyjście bez maski do ludzi. Od czasu, kiedy przypadkowo zabił partnera matki, panicznie boi się swoich mocy.<
>Ze swoim pierwszym razem czeka na pierwszą miłość. Nie chce zrobić tego z byle kim.<
>Kiedy się boi lub jest podniecony, jego źrenice się zwężają<


Dziękuję ślicznie za przeczytanie~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
Przytulanka
avatar

Liczba postów : 149
Join date : 08/06/2013
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: *BUM* .......! *spieprza aż się kurzy*   Pią Sty 31, 2014 7:35 pm

Mruu... Lubimy takie kp!!

A k c e p t!
Miłej gry!

_________________
Mowa | Myśli | Narrator


"Oh, misty eye of the mountain below
Keep careful watch of my brothers' souls
And should the sky be filled with fire and smoke
Keep watching over Durin's sons

If this is to end in fire
Then we should all burn together
Watch the flames climb high into the night

Calling out father, oh,
Stand by and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side high..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
*BUM* .......! *spieprza aż się kurzy*
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Zapisy-
Skocz do: