♥I wanna be Your LOVER!♥
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
The Fucking Hurricane

avatar

Liczba postów : 2
Join date : 15/11/2013

PisanieTemat: Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]   Nie Lis 24, 2013 7:52 pm

Nie wiesz niczego...
Nie wiesz niczego o mnie

Zastanawiałeś się jak to jest żyć w nieistniejącym świecie? Gdzie to, co dla nas, tych „normalnych”, nie istnieje, dla „psycholi” jest normą? Każde zmaganie się ze swoim niestabilnym umysłem jest dla nich mordęgą. Jaki będę jutro? Czy głosy będą głośniejsze? Czy będę miał spokój? Czy przeżyję następny dzień? Czy sięgnę po żyletkę? Czy będę wystarczająco silny? Czy...? Ale nikt nie może wiedzieć. NIKT. I tak nie widzą. Co się kryje pod tym uśmiechem? Ból, strach, cierpienie, zagubienie? Co teraz słyszy ta osoba, co widzi, co czuje? Tak naprawdę nikt nie chce wiedzieć. A ty? Chciałbyś wedrzeć się do jego małego światka?
Umysł jest pułapką. Więzieniem, z którego nie da się wyjść. Więzieniem, z którego nigdy nie uciekniesz. Uwięziony. Na zawsze. Do końca twych dni. Z głosami. Ze zjawami. Ze sobą. Ta ostatnia wizja wydaje się być najstraszniejsza, w szczególności, gdy nienawidzisz siebie. Gdy siebie nie szanujesz, gdy uważasz się za gówno, śmiecia, które nie ma prawa istnieć. Ale zaraz. Następnego dnia zmieniasz o sobie zdanie. Jest dobrze. Bierzesz głębszy wdech i wiesz, że warto żyć. Krótka chwila. Jedno słowo. Załamanie. Dół. Otchłań. Znowu powracasz do tamtego świata. To jest częścią ciebie. Widzisz?
A teraz wam opowiem o pewnej osobie. Była i jest ona niczym huragan. Wiesz czym charakteryzuje się huragan? Pojawia się nagle, niszczy wszystko na swojej drodze, a następnie znika. Ten chłopak czasami przypominał mi tę niszczycielską siłę natury. Destruktor. Wiecie co, a raczej kogo, najbardziej wyniszczał? Siebie. Myślami, czynami. Nie zawsze. Ale w pewnym momencie. A może zawsze, tylko lepiej się z tym krył? Wszystko jest możliwe. Kim on jest? Już, zaczynam.
Byliśmy wówczas zwyczajnymi gówniarzami. Lat trzynaście, niewiele wiedzieliśmy o świecie. Samo to, że się zbliżyliśmy do siebie, było czystym przypadkiem. Pewnie, gdyby nie to, że on pierwszego dnia już spóźnił się do szkoły, a miejsce obok mnie było jedynym wolnym, to zaprzyjaźnienie się poszłoby nam bardziej opornie. Chociaż... Już nie pamiętam tak dobrze tamtego chłopaka. Może to nie byłoby takie ciężkie. Gdy wszedł tamtego dnia do sali, wydawał się być trochę zagubiony. Nowa szkoła, nowi ludzie. Przytłaczająca perspektywa. Zawsze był trochę inny. Różnił się, chociaż nie aż tak znacząco. NIEŚMIAŁY i CICHY. Wydawał się być takim grzecznym, wycofanym chłopakiem. Przynajmniej tak to wyglądało, gdy siedział w sali lekcyjnej. Trochę ODERWANY OD ŚWIATA. Błądził gdzieś myślami, gdzieś daleko. Dopiero mój ruch wyrwał go z rozmyślań, wydawał się być nawet nim przestraszony. To wydawało się być dziwne. Z drugiej jednak strony jeśli zagłębimy się we własnych myślach, to czy nawet najmniejszy ruch, który może nas z nich wyrwać, nas nie przeraża? Wtedy nic nie wiedziałem. Czasami lepiej nie wiedzieć, czyż nie? Chociaż tego dnia było wyjątkowo gorąco, to on miał na sobie KOSZULKĘ Z DŁUGIM RĘKAWEM. Niemalże zawsze je nosił, a jeśli nie, to nadgarstki miał pozakrywane PIESZCZOCHAMI i BANDANAMI. Zastanawiało mnie dlaczego to robi, lecz nigdy nie przeszło mi przez myśl, że może być osobą o SKŁONNOŚCIACH AUTOAGRESYWNYCH. Nie wyglądał na kogoś takiego. Bo cichy i nieśmiały był tylko na lekcjach. Podczas przerwy mogłem zobaczyć jego drugą stronę. WULKAN ENERGII. Radosny, wszędzie było go pełno, z każdym chciał rozmawiać. Przyciągał do siebie każdego. Zabawa, radość, śmiech. Kto by pomyślał, że tam się kryje chłopiec z problemami? Albo, że kiedyś uśmiech będzie tak rzadko pojawiał się na jego twarzy? Wtedy był taki beztroski. Taki, jakiego chciałbym zachować obraz. A został on przyćmiony przez inną osobę. Szkoda. Brakuje mi tamtego chłopca.



Gdyby była możliwość poznania wszystkich myśli, które skrywają się w ludzkich głowach, nie skorzystałbym z niej. W szczególności, jeśli chodzi o niego. O NATHANIELA ROSWELLA. O ten pieprzony huragan, który wywrócił w moim życiu wszystko do góry nogami. Najpierw żaden z nas nie dostrzegał zmian, które działy się w naszym życiu. Wtedy było po prostu pięknie, zero trosk, zero smutku. Chociaż czy aby na pewno? Chyba wtedy byłem zbyt ślepy, nie dostrzegałem w jego oczach tego bólu. Nie chciałem go po prostu widzieć. Uwielbiałem ten jego SZEROKI, SZCZERY UŚMIECH. Który pragnąłem zatrzymać na zawsze. Ale jego już nie ma. Jest tylko ból, strach i użalanie się jego osoby nad sobą. Chyba LUBI BÓL, skoro tak kurczowo się go trzyma. Chyba lubi być smutny. Ciekawe dlaczego jeszcze się nie powiesił, dlaczego nie skończył ze sobą. Chyba jest mu łatwiej ranić innych. Chciałbym, aby powrócił tamten Nathaniel, ten uśmiechnięty, beztroski, myślący o innych. Tylko i wyłącznie. Tamten był dokonały. Kiedy tak bardzo się zmienił? Kiedy zaczął być taki walnięty? Byłem ślepcem, to pewne.

Druga strona piękna jest przesycona ukochanym brudem.”

Poznanie jego kolejnej, brudnej strony było dla mnie zaskoczeniem. Zdarzało nam się u siebie nocować, on częściej sypiał u mnie, niż ja u niego. Pewnego dnia wszedłem do swojego pokoju, gdy akurat się przebierał. Stał tyłem do drzwi. Na jego PLECACH ciągnęło się WIELE BLIZN. Zastanawiało mnie kto mógł być takim draniem, aby go tak zranić. Potem poukładałem wszystko w całość. Wstrząsnęło to mną. On oczywiście wiedząc, że go obserwuję zakrył się cały. Jego NADGARSTKI również były naznaczone BLIZNAMI, które starał się za wszelką cenę ukryć. Oprócz tych trwałych śladów, na jego ciele widniały liczne siniaki. Jego OBOJĘTNOŚĆ wydawała się być nienormalna. Nie chciał pomocy, a ja tego oczywiście nie potrafiłem wówczas zrozumieć. Teraz jak na to patrzę, to chyba zaczynam to wszystko rozumieć. Straciłby wszystko to co kocha. Siostrę, którą tak bardzo kochał i która podtrzymywała go przy życiu. Mówiłem na początku o tej jego nie-pięknej stronie. Jak ona wyglądała, a może i wygląda dalej? To było kilka dni po tym, jak dane było mi zobaczyć jego blizny, jego sznyty. Od tamtego czasu nie odzywał się do nikogo, nie chodził do szkoły. Wszyscy zaczęliśmy się martwić, w szczególności, że od AIMÉE - jego siostry - też nie mogliśmy wydobyć żadnej informacji. Powiedziała tylko, że nas wpuści do domu, lecz nie odpowiada za to, że stanie nam się krzywda. Nic z tego nie mogliśmy zrozumieć. Dlaczego niby miałaby nam się stać krzywda. Wysłali jednak tylko mnie do jego domu. Gdy stałem już w jego pokoju, byłem zaniepokojony. Cicho, ciemno, ponuro. Chyba nawet czułem zapach krwi. Usłyszałem od niego tylko: "Nie zbliżaj się". Miał nieprzyjemnie zachrypnięty głos, jakby krzyczał przez wiele dni bez ustanku. Zapaliłem światło. Bawił się scyzorykiem, rozkładał go i składał. Nadal to robi, gdy się denerwuje. To takie jego małe przyzwyczajenie. Gdy się zbliżałem do niego, on stawał się coraz bardziej poddenerwowany. Nigdy dotąd nie był wobec żadnego z nas taki AGRESYWNY. Zaatakował mnie, gdy byłem zbyt blisko niego. A potem uciekł z pokoju. Zamknął w łazience. I pozwolił emocjom, demonom przejąć kontrolę. Domyślałem się, że będzie chciał to zrobić. Zakończyć życie, aby przestać być dla innych ciężarem. A potem był tylko szpital. Nikt oprócz najbliższych mu osób nie wiedział co się wydarzyło tamtej nocy. I nikt nie będzie wiedział.


Gdy trafił do szpitala, wydawał się być wrakiem człowieka. WYCHUDZONY, ledwie mógł się ruszać. Jego CIEMNOBRĄZOWE OCZY były przepełnione smutkiem, bólem. Urzekł nas tym niewinnym wyglądem, ale możliwe, że tylko udawał. Patrzył na nas tak nieprzytomnie. Gdy chcieliśmy się do niego zbliżyć, zaczynał się irytować. BARDZO ŁATWO SIĘ IRYTOWAŁ. Strasznie apatyczny. Wodził gdzieś wzrokiem, gdzieś, gdzie my nic nie widzieliśmy. Dopiero po jakimś czasie dał nam się do siebie zbliżyć, a raczej tylko mnie. Z trudem przychodziło mu otwarcie się przed nami. Jednego dnia było dobrze, był radosny, aby następnego pogrążyć się w smutku. Badania, jego zachowanie, to wszystko wskazywało, że cierpi na AFEKTYWNE ZABURZENIA DWUBIEGUNOWE. Miał problemy ze snem, spał maksymalnie trzy-cztery godziny w ciągu dnia. Miewał koszmary senne. Wydawał się czegoś bać. Nie wiem czego, ale czegoś na pewno. Gdy się wstydził, zakrywał twarz KRUCZOCZARNYMI WŁOSAMI. Był bardzo ZAMKNIĘTY W SOBIE. Dopiero po jakimś czasie, stopniowo zaczął opowiadać o swoich emocjach, uczuciach. To było dla niego wielkim krokiem i wyzwaniem. Był trochę jak takie dzikie zwierzę, które trzeba powoli oswajać. Szkoda było mi tego chłopaka. Tak niewiele mówił o sobie, o swojej przeszłości, a to mogłoby pomóc odnaleźć moment, w którym choroba się ujawniła. Jedyne co wiedzieliśmy to, to że CIERPIAŁ NA ZABURZENIA ODŻYWIANIA. Chciał pomocy. Pragnął jej. Ale bał się kogokolwiek poprosić o nią.

Zniszcz, zniszcz, spal, niech to wszystko spłonie
Ten huragan wciąga nas wszystkich pod ziemię .”

Po terapii był inny. Przez pewien czas był WYCOFANY, z nikim nie chciał rozmawiać, w szczególności ze mną. Jedyne co się u nas nie zmieniło to nasze co tygodniowe wypady. Przynajmniej na początku. Potem przemieniało się to w wypady co miesięczne. I nagle ich już nie było. Mówił, że nie powinien tak dużo ćwiczyć. Jego siostra jednak donosiła, że gdy występowało u niego obniżenie nastroju, to również więcej ćwiczył. KATOWAŁ WŁASNE CIAŁO, gdyż nie miał innego sposobu na sprawienie sobie bólu. Miał odwyk od żyletek. Wtedy też zaczął się u niego wzmożony okres twórczy. Od zawsze posiadał TALENT ARTYSTYCZNY, który pielęgnował. W szczególności, gdy poznał w szkole pewną dziewczynę. Została ona jego przyjaciółką. Z czasem, gdy zaczął znowu wychodzić do ludzi, to nie rozstawał się ze swoim aparatem. INTERESOWAŁ SIĘ FOTOGRAFIĄ. Ale i tak głównie wszyscy pamiętają, że posiadał niebywały TALENT MUZYCZNY. Grał na GITARZE AKUSTYCZNEJ, FORTEPIANIE oraz ŚPIEWAŁ. Nikt się po nim spodziewał, że jest aż tak ZABORCZY. Bywało, że mówił, że jestem tylko jego, gdy ktoś się do mnie podwalał. Mnie oczywiście to schlebiało. Potem kogoś poznał, o niego był zazdrosny. A potem rozstanie i pogorszenie jego stanu emocjonalnego. Baliśmy się o niego. Objawy wydawały się z każdym dniem nasilać. BEZSENNOŚĆ, SCHIZOFRENIA. Powinniśmy go wysłać do szpitala. To jednak wydawało się być dla nas bezsensowne, czuliśmy, że tylko pogorszy to jego stan. Tak, byliśmy samolubni. On też był SAMOLUBNY, EGOISTYCZNY. Próbował targnąć na swoje życie, nie zwracając uwagi na to co MY czujemy. Ranił się przed terapią.


Potem nadeszły zmiany. W jego zachowaniu, wyglądzie. Swój sportowy STYL, zmienił na ROCKOWY. Ciężkie buty, skórzane kurtki ze ćwiekami. Na PRAWEJ RĘCE, TUŻ NAD ZGIĘCIEM posiada TATUAŻ przedstawiający ŁAPACZ SNÓW. Oprócz tego tatuażu, posiada jeszcze jeden, który ZACZYNA SIĘ NA WYSOKOŚCI PĘPKA, A KOŃCZY TAM GDZIE KOŚĆ MIEDNICZNA. Przedstawia on CZARNE SKRZYDŁA. Do tego KOLCZYK W JĘZYKU oraz LABRETĘ. Wiecie ile on sobie dokładnie mierzy? 187 CENTYMETRÓW, a waży niespełna 70 KILOGRAMÓW. Oprócz blizn na plecach oraz nadgarstkach, jego USTA PRZECINAJĄ TRZY SZRAMY. Oprócz tego raczej niczym się wyróżnia. Na twarzy często NOSI CHUSTĘ LUB MASKĘ CHIRURGICZNĄ. Uwielbia eksperymentować z kolorowymi soczewkami kontaktowymi.
Jeśli chodzi o zmiany w zachowaniu, to coraz częściej pokazuje swoją DRAPIEŻNIEJSZĄ STRONĘ. Agresywną, PROWOKACYJNĄ. Ciężko jednak określić dokładnie jego charakter. On się tak zmienia, że nigdy nie wiadomo czego się po nim spodziewać. Można tylko powiedzieć, że jest SAMOKRYTYKIEM i PERFEKCJONISTĄ. Wszystko musi być ja najlepiej zrobione, a zarazem zwykle nie jest z siebie zadowolony. Chyba istnieją bardzo nieliczne wyjątki, gdzie był w stu procentach zadowolony ze swojej pracy. Taki już jest Nath. Co się u niego nie zmieniło? Nadal PRZEPRASZA JAKO PIERWSZY oraz ZWYKLE BIERZE CAŁĄ WINĘ NA SIEBIE. Uważa, że wszystko co złe, jest jego winą. No i weź tu z takim człowiekiem żyj. NIE LUBI, gdy INNI SIĘ SMUCĄ. Stara się wtedy wywołać u nich uśmiech, z różnym skutkiem. Uważa, że nie potrafi pomagać, chociaż bardzo tego chce. Bywa zadufany w sobie i wtedy nie zwraca uwagi na innych. Na szczęście zdarza to się u niego bardo rzadko. WIERNY, stara się być taki do samego końca, w każdym względzie. Zdarza mu się nie dotrzymywać obietnic. To dobry chłopak jest, tylko strasznie zagubiony, niechętnie przyjmujący pomoc. Może nasze relacje nie uległyby pogorszeniu, gdyby nie pewne zdarzenia w naszym życiu. Może to wszystko wyglądałoby inaczej. Kto wie. Ach, jak łatwo się domyślić, jest on NIESTABILNY EMOCJONALNIE. I to chyba właściwie tyle, co można o nim powiedzieć.


Co mógłbym jeszcze sam o sobie opowiedzieć, oprócz tego, że siebie nienawidzę. Nie no, to oczywiście jest żart. Uczęszczam do KLASY ARTYSTYCZNEJ, mam SIEDEMNAŚCIE LAT. Jakby ktoś chciał wiedzieć, to moje urodziny przypadają 25. PAŹDZIERNIKA. Jak łatwo można się domyślić, to moją mocną stroną jeśli chodzi o przedmioty szkolne są PLASTYKA oraz MUZYKA. Oprócz tego WOK, JĘZYKI (w tym ANGIELSKI, JAPOŃSKI, w trochę mniejszym stopniu POLSKI), WYCHOWANIE FIZYCZNE. Słabo mi za to idzie z FIZYKĄ, CHEMIĄ i GEOGRAFIĄ. No, jeszcze z  u mnie nie najlepiej. Zapamiętywanie dat to dla mnie katorga. Ach, nikt wcześniej nie wspomniał, że mam PROBLEMY Z KONCENTRACJĄ UWAGI, ŁATWO MNIE ROZPROSZYĆ. Oprócz siostry, posiadam jeszcze ojca - RICHARDA ROSWELLA. Co do przezwisk, to występują różne, przykładowo NACIO, WAMPIR, CZARNY, ostatnio HURRICANE. Jestem OBURĘCZNY. NIE LUBIĘ ŻAB, wręcz się ich brzydzę. Boję się, że stanę się zbyt agresywny. Tak, jestem HOMOSEKSUALNY. Co cię obchodzi jaka jest u mnie częstsza pozycja w łóżku? Przyjdź i sam się przekonaj. Powiedzmy jednak, że SWITCH. Jak łatwo wywnioskować po moim wieku, to nadal jestem UCZNIEM NOVEJ. DORABIAM PRACUJĄC JAKO KASJER W SKLEPIE MUZYCZNYM oraz WYKONUJĄC od czasu do czasu RYSUNKI NA ZAMÓWIENIE. Jestem zwyczajnym CZŁOWIEKIEM. Pochodzę z AMERYKI, a dokładniej CHICAGO. Przybyłem tu wraz z rodziną, aby oderwać się od przeszłości. Jetem UZALEŻNIONY OD CZEKOLADY, KAWY oraz od PAPIEROSÓW. I to chyba tyle. Wypad, nie chce mi się gadać.

PĘTLA! Nienawidzę siebie.
PĘTLA! Przerwę cierpienie.

||Wszamało mi kolory. I Sephiroth chciał sprawdzać. Chyba.


Ostatnio zmieniony przez The Fucking Hurricane dnia Pon Lis 25, 2013 6:42 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]   Nie Lis 24, 2013 11:16 pm

Tak więc:

1.
Kod:
Wiece co najbardziej wyniszczał?

Trzeba poprawić tą drobną literówkę.
2.
Kod:
Badania, jego zachowanie, to wszystko wskazywało, że cierpi naAFEKTYWNE ZABURZENIA DWUBIEGUNOWE.

A tutaj zrób spację~
3.
Kod:
Jeśli chodzi o zmiany w zachowaniu, to coraz częściej pokazuje swoją DRAPIEŻNIEJSZĄSTRONĘ

Jak i zarówno tutaj.
4.
Kod:
 Ach, jak łatwo się domyślić, jest on NIESTSBILNY EMOCJONALNIE.

Tutaj także drobna literówka.
5.
Kod:
 No, jeszcze z HISTORIĄ u mnie nie najlepiej.

Historię masz tutaj niepogrubioną, ani nie podkreśloną, a jak sobie tak myślę, to powinno być, nie?

I to chyba wszystko. Występują jeszcze brak przecinków w pewnych miejscach, ale to już Ci daruję~

Do poprawy, w każdym razie~
Powrót do góry Go down
The Fucking Hurricane

avatar

Liczba postów : 2
Join date : 15/11/2013

PisanieTemat: Re: Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]   Pon Lis 25, 2013 6:49 pm

Umm... Nie pisać po nocach. Przeglądać dokładnie. Opieprzyć, że nikt z czytających nie poprawił mi wcześniej XD Nie no, a tak serio, to sądzę, że wszystko poprawione .3. Wiem, przecinki wołają o pomstę do nieba C:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]   Pon Lis 25, 2013 7:47 pm

Khehe. Też mam z nimi mały problem, ale mniejsza xD
W każdym razie... Strasznie mi się Twoja karta podobała i stwierdzam, że to jedyna najlepsza na tym forum, jaka powstała dotychczas. Więc teraz z czystym sumieniem mogę rzec, iż
a k c e p t u j ę! Miłej gry życzę~.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]   

Powrót do góry Go down
 
Bottom of the abyss... Suicide circus [NATHANIEL ROSWELL]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nathaniel Murphy
» Nathaniel 'Rory' Pressley
» Nathaniel Black

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Zapisy-
Skocz do: