♥I wanna be Your LOVER!♥
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Historia Maku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maku

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 25/07/2013

PisanieTemat: Historia Maku   Wto Sie 13, 2013 9:52 am

Rozdział I

Środek wyjątkowo ostrej zimy. Gdzieś pod drzwiami sierocińca, na wycieraczce leżało małe zawiniątko. Podrzucone, głodne, brudne, płaczące i łaknące odrobiny uwagi. Nowo narodzone, które nie zasłużyło na śmierć z przemarznięcia... Które tak jak inne dzieci, ma możliwość rozwoju, osiągnięcia świetlanej lub wręcz ponurej przeszłości. Ogromne drzwi sierocińca otworzyły się powoli. Dziecko przestało płakać i z zainteresowaniem przyglądało się, pojawiającej postaci, kobiety w średnim wieku, o kręconych, brązowych włosach i ciepłym spojrzeniu brązowych oczu.
- Moje biedactwo... Jak można od tak zostawiać dzieci?
Spytała, aczkolwiek nie oczekiwała odpowiedzi. Podniosła zawiniątko i przytuliła do siebie. Zamknęła drzwi i weszła głębiej, długim i wąskim korytarzem, pomalowanym na żółto. Zawiniątko przyglądało się kobiecie nadal zainteresowane, z resztkami tylko łez na policzkach. Czuło bijące od kobiety ciepło, w które chętnie się wtulało. Niedługo twarz noworodka zmieniła się, uśmiechnął się do kobiety uroczo wyciągając do niej ręce.
-Już dobrze maleństwo. Zajmę się Tobą.
Obiecała bawiąc się z maciupkimi rączkami chłopczyka. Zabrała zawiniątko do pokoju z podwieszonymi pod sufit zabawkami i kojcami dla dzieci oraz kołyskami. Ten pokój był zupełnie pusty. Żadnych innych dzieci, tylko chłopczyk i kobieta. Brązowowłosa położyła maleństwo na jednym z łóżeczek, a potem zniknęła na chwilę zostawiając dziecko same, jednak wciąż była w zasięgu Jego wzroku. Gdy podeszła znów w rękach trzymała małe ubranko. Przebrała chłopca i otuliła kocykiem, by się rozgrzał. Bawiła się i mówiła do chłopca, oraz karmiła... Kilka godzin, po przybyciu tutaj noworodka przyszły inne dzieci i podziwiały śpiącego chłopczyka z radością w oczach. Wyglądał jak mała słodka laleczka.

-Cioteczko Mari, musimy mu dać jakoś na imię!
Krzyknęło jedno z dzieci. Cioteczka (brązowowłosa) od razu je uciszyła, by nie obudzić zawiniątka. Pokiwała głową jedynie, kiedy dzieci poszły na śniadanie, ona i miejscowy lekarz uzupełniali papiery i dokumenty. W końcu, może to dziecko... Zostanie adoptowane? Brązowowłosa wręcz tego pragnęła, już czuła coś niesamowitego od chłopca, chciała mu zatem zapewnić jak najlepsze życie i przyszłość.
-Musimy wpisać jakieś imię...
Powiedział lekarz i podsunął kobiecie świstek. Zawiniątko popatrzyło na nią czerwonymi ślepiami i już wiedziała, jak powinna je nazwać.
-Maku... Nazwijmy go Maku...

Rozdział II

Od tamtego dnia minął równo rok, Maku potrafił już chodzić i zaczynał nawet klecić jakieś słowa, aczkolwiek mało udolnie. W dzień swoich pierwszych urodzin, kiedy to miał świętować z cioteczką Mari, która obiecała mu ogromny tort zdarzył się potworny wypadek... Mari zginęła, potrącona przez ciężarówkę, na jej miejsce przysłano inną opiekunkę. Wszystko się zmieniło...
Dzieci musiały się przyporządkować godzinom snu, jedzenia, zabaw oraz nauki, za każde złamanie regulaminu groziły kary. Nawet Maku, który jeszcze był zbyt mały na rozumienie tego wszystkiego, musiał się przystosować. Inne dzieci, były starsze i wszystko rozumiały, bały się kary... Każdy zaczął dbać tylko o siebie, więc maluszkowi często się obrywało, za nieposłuszeństwo. Wszystkim żyło się ciężko... Za karę nie dostawało się na przykład kolacji, lub dostawało się klapsy. Wszystko w ramach "edukacji" dzieci. Bawić się mogły tylko po śniadaniu i to też tylko półtorej godziny, potem do obiadu jak i po nim miały lekcje. Po kolacji natychmiast ganiano dzieci do łóżek. Sporo dzieci w tamtym czasie zostało zabranych, ponieważ ludzie dowiedzieli się, jak się je traktuje. Współczuli im dlatego je zabierali, a nowa szefowa, chętnie się ich pozbywała... Po roku takiego życia sierociniec niemal całkiem opustoszał. Został w nim Maku i kilkoro dzieci w wieku około 7 lat, oraz ich najstarszy "brat", który za rok kończył 18 i już szukał pracy, by móc żyć na własną rękę, kiedy właścicielka go wywali. Dlatego często i długo nie było go w domu... Maku bardzo przywiązał się do najstarszego chłopaka, bo jako jedyny w jakiś sposób mu pomagał. Dzięki niemu Maku nauczył się mówić i to dość biegle... Ale rok minął bardzo szybko i braciszek również odszedł, zabierając ze sobą dwójkę dzieci. Założył własną firmę, która bardzo szybko się rozwinęła... Wtedy też Maku po raz pierwszy bardzo się na kimś zawiódł, gdyż chłopak nie zabrał go z sierocińca tak jak obiecywał... Znów musiał sobie radzić sam, bo na pozostałe dzieci nie miał, co liczyć. Regularnie uciekał, a kiedy był łapany, dostawał lanie za nieposłuszeństwo. Trzyletni wtedy Maku, po prostu się bał...
Pewnego zimowego wieczora, tuż przed czwartymi urodzinami chłopca, wredna właścicielka przyszła do Jego pokoju, chcąc się go po prostu pozbyć. Był najbardziej złośliwy i nieposłuszny. Po co więc komu takie dziecko? Bardzo kobieta przeliczyła się, myśląc, że jest tylko małym, bezbronnym, ludzkim dzieckiem...
Kobieta po cichu zakradła się do pokoju, by nie obudzić chłopca, w ręku trzymała małą, niepozornie wyglądającą chusteczkę... Ostrożnie otworzyła drzwi i weszła do środka. Maku siedział tyłem do niej i bawił się jakimś misiem. Odwrócił się słysząc kroki. Spojrzał na kobietę wystraszony i schował się za metalową półkę, na której miał swoje rzeczy.

-Chodź no tutaj gówniarzu.
Powiedziała rozkazująco. Maku pokręcił głową. Nie podszedł, zbyt się bał. Kobieta wyszarpnęła go za rękę raniąc go przy tym głęboko, wystającym ze ściany gwoździem. Krzyknął z bólu łapiąc się w odruchu wolną rączką za ramie. Zaczął płakać i szlochać. Krzyczał i szarpał się sprawiając sobie większy ból. Krew powoli spływała mu z ramienia i sączyła coraz bardziej ubrania.
-Zośtaw mnie! Zośtaw!
Krzyczał. Nagle w Jego ciele zaczął buzować, nie strach a gniew i nienawiść. Instynktownie poruszył palcami i dłońmi, a kobieta stanęła jak wryta. Dalej kierując się tylko instynktem, poruszył dłońmi jakby sterował lalką, kobieta pisnęła i wbrew własnej woli odsunęła się od zranionego dziecka, które teraz wyglądało naprawdę groźnie. Kobieta wyglądała na przerażoną... Wtedy pierwszy raz na krótko, pokazały się moce Maku, oraz Jego rasa. Czemu na krótko? Bo bardzo szybko gniew wyparował i stracił na kobietą kontrolę, nawet nie wiedział jak to zrobił!? Po tym zdarzeniu Jego życie znów się zmieniło... Kobieta zaczęła bać się dziecka i omijała je szerokim łukiem. Dzieci też usłyszały od niej coś strasznego i zaczęły go unikać. Trzymały się od Niego z daleka... Tak oto w małym serduszku Maku zagościły smutek oraz samotność. Łamanie regulaminu przeszło dla Niego na codzienność, nikt nie chciał się z nim mierzyć. Wszyscy się bali...

Rozdział III

Dni mijały mu tak samo jak zawsze. Samotnie, ale mimo wszystko bawił się dobrze. Zaczęło mu się podobać sprawianie przykrości innym. Chciał żeby poczuli się jak on, kiedy wszyscy po kolei go opuścili. Codziennością stały się również ucieczki nad wodę, gdzie mógł do woli pływać i czuć się naprawdę dobrze i sobą. Jego osobowość wyglądała już jak teraz. Był zbyt szczery, wredny, wiecznie wyglądał na zdenerwowanego. Jego moce przydawały mu się w domu dziecka... Potrafił rozszyfrować każdego, tylko obserwując Jego aurę... W dzień swoich czternastych urodzin, jedno z dzieci (o dziwo!) zauważyło, że Maku jest bledszy i najwyraźniej słabszy niż zawsze. Nie przejął się tym. Zignorował to, a potem poszedł jak zawsze na plażę. Przesiedział tam kilka godzin, było zbyt zimno, by pływać, ale sama tak bliska obecność wody, go uspokajała. W końcu jednak postanowił się ruszyć. Wracał do tego przeklętego domu dziecka, kiedy nagle poczuł się strasznie słabo. Czuł, że serce bardzo szybko bije, a przed oczyma robi się coraz ciemniej. Zemdlał na środku ulicy. Gdy się obudził leżał w szpitalu.
-Co się stało?
Spytał sam siebie rozglądając się dookoła.  Lekarz wyjaśnił mu, że ma bardzo zaawansowaną anemię. Nie dość, że miał niedobór żelaza, to jeszcze witaminy B12! Właściwie jeśli nie zacznie się tego leczyć, to może mieć fatalne skutki... Przez kilka dni Maku leżał w szpitalu, pod kroplówkami. Kiedy poczuł się lepiej wypuszczono go z receptą na odpowiednie tabletki. W ciągu tego jednego roku, wylądował w szpitalu, jeszcze minimum trzy razy. Po prostu sierociniec, nie chciał sponsorować mu leków. Był wściekły! Chciał wszystko zmienić. Zacząć zarabiać. Pójść do szkoły... Wtedy też dowiedział się o Ningen i Novej. Zamarzyło mu się pójść do jednej ze szkół, ale nie mógł... Potrzebował pieniędzy. Wiedział, że tutaj nic nie zarobi. Uciekł z sierocińca i jakimiś dziwnymi sposobami znalazł się na Mordin. Tam zaczął szukać pracy. Piętnastolatkowi ciężko było coś znaleźć. Zazwyczaj przygarniali go na dzień, czy dwa jacyś ludzie na noc. Często też usługiwał ludziom za pieniądze lub dach nad głową. Było go w ten sposób stać chociaż na leki... Aczkolwiek, nikt nie wytrzymał z nim dłużej niż tydzień, a wszystko przez charakterek Maku...  Kilka miesięcy po przybyciu na Mordin, Maku wplątał się w jakąś bójkę. Phah! Jakąś?! To było naprawdę poważne! A zaczęło się od tego, że ładnie zwyzywał i dość mocno uderzył szefa jakiegoś gangu w ramach obrony przed gwałtem.  Tydzień po tym, ten sam człowiek, razem ze swoim gangiem znalazł go i dopadł. Został zgwałcony, pozbawiony reszty pieniędzy, z głębokimi i długimi ranami na plecach, jakby ktoś smagał go batem, a w dodatku miał też kilka takich ran na podbrzuszu. Cały jeden, długi dzień oraz noc spędził krwawiąc, w śmieciach. Wył z bólu i płakał... Ludzie, którzy przechodzili obok uliczki ignorowali to. Któż przejąłby się losem kogoś takiego?
Jedna osoba... Jedna, jedyna osoba nie przeszła obojętnie. Był to szef pobliskiego nocnego klubu "Rozkosz". Wyciągnął chłopaka ze śmieci i zabrał do szpitala, a kiedy wydobrzał zaoferował mu pracę. Na początku Maku nie chciał się zgodzić z wiadomych przyczyn. Fakt, że został zgwałcony, nie odbił się jakoś mocno na Jego psychice, ale to, że mogło się to powtarzać już bolało. Mężczyzna, chciał zatrudnić Maku, w ten sposób chciał mu pomóc, a poza tym widział w nim bardzo duży potencjał, gdyż jak sam mawiał:

-Mimo blizn masz ciało BOGA!
W końcu udało mu się namówić Maku do pracy i naprawdę dobrze mu to szło! Klub zyskał na popularności, a Maku jakby to ująć... Stał się Bogiem Seksu w Klubie "Rozkosz"! Był najmłodszy i najpopularniejszy. Z czasem zaczęło mu się to podobać. Miał pieniądze na ubrania i leki, oraz na inne niezbędne rzeczy, jednak nie wynajmował mieszkania. Zazwyczaj spał gdzie popadnie. Albo u kogo popadnie... Postanowił, że zaoszczędzi i któregoś dnia, uda mu się dostać do Ningen lub Novej!
Oto cała Jego historia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Historia Maku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Historia Westeros
» Klasa Historii Magii
» Finnick Odair
» Daniel Levitt
» Lumen Histoire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 ::  :: Zapisy :: Historie postaci-
Skocz do: